czwartek, 10 listopada 2011


Tak się zbierałam do odpisania.. długi czas choć tak naprawdę tysiące myśli zaległych w mej głowie.. sporo już uciekło i przeminęło z czasem.. stały się nieważne na chwilę obecną..
Troszkę zmian ostatnio w moim, jakże dość zakręconym, życiu.. Przede wszystkim – praca- cały etat. Ostatnie dwa miesiące pozbyte stabilizacji wykończyły mnie.. tak naprawdę dla niektórych może to mało ważne, ale dla mnie stanowi to jakiś fundament bez którego w dzisiejszych czasach ciężko funkcjonować. I prawdę mówiąc odczuwalne to się stało, ten cały stres i pogoń, na moim zdrowiu, dość konkretnie, choć czy to właśnie to? Na pewno się przyczyniło..
Ciesze się niezmiernie z tego, że coś robię, przestawiam się na poranny czas wstawania i czuje się jak taki misiu, co najchętniej pospałby sobie i powylegiwał ile się da.. nie grozi mi to:)

Cisza. Ten stan ostatnio bardzo lubie. Spokój. Brak jakichkolwiek odgłosów i...


Cicho... szaCicho... sza


Właśnie próbuje odnaleźć swój świat

Kiedy szukasz do mnie drogi,

ja Ci chętnie w tym pomogę

I może kiedyś się dowiemy,

czego tak naprawdę chcemy

Nie zagłuszaj ciszy

może siebie w niej usłyszysz...


I gdy będziesz już gotowy

by odnaleźć do mnie drogę

Spotkamy się nad wodę

w deszczową pogodę

Czy nie widzisz,

że cały świat kręci się wokół nas?

I może kiedyś się dowiemy

czego tak naprawdę chcemy.


Nie zagłuszaj ciszy

może siebie w niej usłyszysz...


P.S. A to co było ( odnośnie Twojego komentarza )umarło śmiercią naturalna,prawie że bezboleśnie..
I wyleczyło z tego co było niedokończone i niezamknięte..
Przepraszam że tak długo trwało me odpisywanie i na klawiaturze tekstu wystukiwanie.. złośliwość rzeczy martwych bardziej..


K.

czwartek, 30 czerwca 2011

ogolnie

tak sie zabieram do tego pisania i zabieram i albo nie starcza mi czasu, albo weny. albo tego i tego.  dzis tez siadam z poczuciem, ze weny mam mało do pisania, ale chcę Ci  jedną wazną rzecz  przekazać, o ktorej pewnie nie bedzie kiedy pogadac:

Ciesze się z Twojego nawrotu uczuc, ale moim zdaniem nie wchodzi sie dwa razy do tej samej rzeki, . ot co. znaczy się trzymam kciuki i tak dalej, ale ja prywatnie wychodze z zalozenia, ze ludzie sie raczej nie zmieniają ( taki doktor house) i jesli cos sie stalo zlego kiedys, to predzej czy później to się powtorzy ( oby nie )

dlatego pisze jak kolega: zanim zrobisz sobie straszną krzywde w serduchu, to nad każdym gestem i słowem zastanów się tysiąc razy - tym bardziej, ze sama dobrze wiesz,ze ostatnio mialas serce w takim stanie, ze dlugo sie skladas.

trzymam kciuki.
bez mądrych tekstów.

M. 

wtorek, 3 maja 2011

DESZCZ

Za oknem deszcz.. krople pojedynczo, a czasem wspólnie stukają w szybę melodię swoją tworząc i drogę krętą wijąc.. pełno kałuż na ulicy, ludzie sporadycznie z parasolami się przewijają.. a ja siedzę sobie w domku, tutaj jest cicho i spokojnie.. tylko za oknem słychać jak pada deszcz..

Na myśl się nasuwa od razu piosenka Tomasza Szweda:


Robię zupę jarzynowa w szyby stuka deszcz,
Głodny jestem czuje nastrój filozoficzny też
Jakby poprzez wodę z nieba wszystko to co złe
Wydążyło się na ziemi jemu tobie mnie

Ref.:
Pod dach się chowa wszystko każdy człowiek każdy zwierz
A ja lubię kiedy latem pada deszcz
Po liściach spływa woda płyną krople wzdłuż i wszerz
Lubię kiedy latem pada deszcz

Tatuś nie wytrzymał życia pies udusił gęś
Mąż porzucił swoją żonę kiedy padał deszcz
Rower komuś ukradł złodziej, złodziej przepadł też
Gdzieś wypadek był na szosie kiedy padał deszcz

Ref.:
Pod dach się chowa wszystko każdy człowiek każdy zwierz
A ja lubię kiedy latem pada deszcz
Po liściach spływa woda płyną krople wzdłuż i wszerz
Lubię kiedy latem pada deszcz

Wszystko rośnie wszystko żyje człowiek kwiat i perz
Zarzuć ręce mi na szyje kiedy pada deszcz
Przytul mocno mnie do siebie przecież dobrze wiesz
Pierwszy raz gdy cie spotkałem także padał deszcz

Ref.:
Pod dach się chowa wszystko każdy człowiek każdy zwierz
A ja lubię kiedy latem pada deszcz
Po liściach spływa woda płyną krople wzdłuż i wszerz
Lubię kiedy latem pada deszcz

Lubię kiedy latem pada deszcz

Lubię kiedy latem pada deszcz

Pod dach się chowa wszystko każdy człowiek każdy zwierz
A ja lubię kiedy latem pada deszcz
Po liściach spływa woda płyną krople wzdłuż i wszerz
Lubię kiedy latem…
Lubię kiedy latem…
Lubię kiedy latem pada deszcz



Co prawda wydaje mi się ona nazbyt optymistyczna w porównaniu z deszczem w mojej duszy. Więc jeszcze na myśl przyszła mi jedna piosenka, która kojarzy mi się jeszcze z czasami szkolnymi, kiedy to swoim skowrończym głosem śpiewałam ją w jakimś zespole szkolnym ( jakimś przypadkiem chyba, biorąc pod uwagę mój całokształt muzyczny,mój słuch i wyczucie w związku z tym czegokolwiek, dodając do tego moja barwę głosu)..ehhhhhhh.. Melancholijna i w stylu retro.. taka na ten czas.. Zespołu Pod Budą pewnie dobrze Ci znana



Lato było jakieś szare
i słowikom brakło tchu
smutnych wierszy parę,
ktoś napisał znów
smutnych wierszy nigdy dosyć,
i zranionych ciężko serc
nieprzespanych nocy
które trawi lęk
Kap, kap płyną łzy
w łez kałużach ja i Ty
wypłakane oczy
i przekwitłe bzy
Płacze z nami deszcz
i fontanna szlocha też
trochę zadziwiona
skąd ma tyle łez
Nad dachami muza leci
muza czyli weny znak
czemuż wam poeci
miodu w sercach brak
Muza ma sukienkę krótką
Muza skrzydła ma u rąk
lecz wam ciągle smutno,
a mnie boli ząb
Kap kap płyną łzy...


I biorąc te fakty nieco pod uwagę, ostatnim moim ulubionym sposobem spędzania wolnego czasu, choć raczej go niewiele.. Lubie bardzo gdy pada deszcz i siedzę w domku , nigdzie się nie muszę ruszać, a za oknem słychać tylko jak z nieba kapie deszcz.. więc wiosno nie wiośniej.. już nie.


A tak poza tym..książki..książki i jeszcze raz książki.. kiedy je czytam świat przestaje istnieć wokół mnie.. staje się częścią świata, który istnieje ale gdzieś daleko stąd.. jest on wygodniejszy i bardziej przystępny dla mnie.. świat, który boli ale w inny sposób.. mój świat.

"Chłopiec z latawcem" Hosseini jest teraźniejszą moja podróżą. Dość ciężka proza, która porusza dusze. Warta przeczytania, aczykolwiek chyba nie w Twoim guście. Zawiła, o losach przyjaźni pewnego chłopca, bolesnej podróży do kraju dzieciństwa. Pełna pasji, ale i mroczna zarazem.


Jak już wiesz ostatnim moim dodatkowym zajęciem są warsztaty terapii zajęciowej. Jakoś pomału ogarniam to wszystko. Nazbierało się tego trochu, ale o dziwo pomimo sporej ilości obowiązków udało się wszystko zsynchronizować ze sobą. Zmieniono mi też przydział zadań, dlatego łatwiej mi to poukładać w całość.


Na zakończenie wrzucę Ci jeszcze songa, który ostatnimi czasu dość często króluje w mojej codzienności i napawa moją duszę..hmm... czymś nieokreślonym bliżej.. i jak widać znowu ten deszcz.......

Dżem „Do kołyski”



Żyj z całych sił
I uśmiechaj się do ludzi
Bo nie jesteś sam
Śpij, nocą śnij
Niech zły sen Cię nigdy więcej nie obudzi
Teraz śpij

Niech dobry Bóg
Zawsze cię za rękę trzyma
Kiedy ciemny wiatr
Porywa spokój
Siejąc smutek i zwątpienie
Pamiętaj, że

Jak na deszczu łza
Cały ten świat nie znaczy nic a nic...
Chwila, która trwa
Może być najlepszą z Twoich chwil...

Idź własną drogą
Bo w tym cały sens istnienia
Żeby umieć żyć
Bez znieczulenia
Bez niepotrzebnych niespełnienia
Myśli złych

Jak na deszczu łza
Cały ten świat nie znaczy nic a nic...
Chwila, która trwa
Może być najlepszą z Twoich chwil...



K.

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Pamiec


Gdy wszystko idzie źle
I nie masz dokąd pójść
Przyjaciół tłum rozproszył się
Wydaje ci się, że
Tak pozostanie już
Lecz okazuje się, że nie — bo oto:

Budzi się z nocy nowy dzień
Nieskalanie czyste niebo
Co było wczoraj odeszło w cień
Niepamięci, niech się święci
Cud niepamięci
Cud niepamięci
Cud...

Kloszard i wielki tuz
Odważny i ten, co się boi
Wszyscy równi wobec czasu i płomienia
Na moim podwórku blues
Na zegarze wieczór
Nie, nie, nie czekaj tylko żyj, bo

To tylko chwila, może dwie
Na nic lamenty, utyskiwanie
Co było wczoraj odeszło w cień
Niepamięci. Niech się święci
Cud...


Są takie chwile w życiu, które nie przemijają. Które siedzą w Tobie i nie chcą zniknąc. Są takie osoby, które pojawiają się w życiu i zagnieżdząją sie w Tobie tak głęboko, ze choć ich juz nie ma obok fizycznie, to jednak dalej są w Tobie. Czasem usilujesz wspomnienia zabic na rozny sposob - duza iloscia pracy, alkoholem. ogolna dewastacją siebie, ale to nie pomaga. Co wtedy ?

U mnie ostatnio sporo sie dzieje. wyjazdy, koncerty, spotkania, próby, odwiedziny umierajacych. Nie nudze sie. Sypiam po 4-5 godizn. Ale moze tak ma byc ?
Ciezko jest mnie teraz wyciagnac gdziekolwiekwieczorem z domu przy takim trybie zycia. Przepraszam, ze tak jest, ale na prawde nie mam sil. Mysle, ze gdybym napisal Ci co sie dzialo u mnie od ostatniego wtorku, to nawet Ty - osoba, ktora ma baaaardzo duzo zajec - powiedzialabys: sporo tego.

nasza wspolna znajoma B. z naszej firmy stwierdzila dzis, ze bylo widac po mnie w piatek zmeczenie. Ale to nie do konca tak. Jakos nie jestem w nastroju na takie nasiadowki i spotkania. Nie za bardzo mam nawet o czym rozmawiac; a moze mam tylko mi sie nie chce? nie wiem .

Z jakiegos powodu chcialem tu jeszcze napisac cos o powrotach do domu. Tylko nie wiem dlaczego. Moze dlatego, ze ostatnio jak wracalem do domu to do calkowiciego pustego? Moja Rodzicielka spedzala czas u babci - ktora jest hmm no deikatnie mowiac umierajaca. I jakos tak dziwnie na to reaguje ( ja ). Bardzo racjonalnie. tak jak we wrzesniu. dziwne to to.

Moze to wracanie do domu pustego i swiadomosc, ze nikt nie czeka tak na na mnie dziwnie dziala? Moze stad tyle wspomnien i mysli ?

O powrotach do domu jest bardzo duzo piosenek. ale wrzuce CI tu hmmm teksty 3. Wiec bedziesz miala co szukac na youtube i potem sluchac.

Pierwsza z nich to trudna piosenka. Wspomniana juz dzisiaj kolezanka B. bardzo ja lubi.


Justyna Steczkowska
Wracam do domu

Wracam do domu, od tylu lat
Wciaż po kryjomu, przed wschodem dnia
Wiem ze czekałeś, aż powiem tak
Wracam do domu, ostatni raz

Wszystko co mam, co dał mi świat
Nosze w sobie by kiedyś Ci dać
Choć mówią że, nie mamy szans
Ciągle wierzę że jeszcze jest czas
I chcę, razem z Tobą zakończyc ten dzień
Ten jeden dzień

Wracam do domu, wiem że już czas
Poczuć chcę znowu, smak tamtych lat
Było tak wiele, radości w nas
Wracam do domu, lepiej jest tam

Wszystko co mam, co dał mi świat
Noszę w sobie by kiedyś Ci dać
Choć mówią że, nie mamy szans
Ciągle wierzę że jeszcze jest czas
I chcę razem z Tobą zakończyć ten wiek
Ten jeden raz

Oddam Ci więcej niż bedziesz chciał
Jeszcze razem bedziemy sie śmiać
Z tego co było,z grzechów i kłamstw
Wciąz pamiętam Twój uśmiech sprzed lat
Warto próbować, pomimo ran
Nie pozwolę Ci wiecej się bać
Zacząć od nowa chcesz Ty i ja
Tylko proszę nie zostawiaj mnie tak

Bo wszystko co mam, co dał mi świat
Noszę w sobie by kiedyś Ci dać



Mialy byc 3, ale jednak beda dwie. Zrezygnuje z jednej. Druga piosenka to hmm.. piosenka zespolu Mikromusic ( bylem ostatnio na ich koncercie ). Z tą plytą mam duzo wspomnien. Moze dlatego,ze dostalem ją od Niej ? na swieta pewnego roku. Swietna plyta. Swietne wspomnienia.


Mikromusic
Pociąg do domu

śpij moje kochanie
dom jeszcze daleko
w pociągu nocnym uwięzieni
milczymy do siebie w czekaniu

tej nocy nam nie po drodze
bo świt goni nas
jedź nasz pociągu
jedź szybciej, bo złapie nas

śpij moje serce, ja będę tu czekać na ciebie, śpij
śpij moje serce , ja będę tu

nie otwieraj powiek
zostań pod drugiej stronie
póki nie złapie nas światło
i nagich na sobie pokaże

tej nocy nam nie po drodze
bo świt goni nas
jedź nasz pociągu
jedź szybciej, bo złapie nas

śpij moje serce, ja będę tu czekać na ciebie, śpij
śpij moje serce , ja będę tu

I to tyle jesli chodzi o moje dzisiejsze ględzenie.spij dobrze.

M.


piątek, 1 kwietnia 2011

Upadek Ikara

Upadek Ikara

(wg obrazu P. Breughla st.)

Pług rozgryza grudy bure
Karnie dźwiga brzemię wół
Szumne drzewa rosną w górę
Szumne rzeki płyną w dół
Tłustą ziemią oracz kroczy
Płytki w niej odciska ślad
Całym światem jego oczu
Ociężały wołu zad.
Odurzone nieba skalą
Morze marszczy się beztrosko
Z migotliwą tańczy falą
Białe piórko z kroplą wosku.

Wodzi kręty szlak wędrowca
Wąwozami w cieniu wzgórz
Wodzi pasterz bierne owce
Pod nożyce i pod nóż
W płynnym świetle oddalenia
Drży niepewny siebie cel
Miasto blasku, port wytchnienia
Szmaragd, błękit, róż i biel.
Odurzone nieba skalą
Morze marszczy się beztrosko
Z migotliwą tańczy falą
Białe piórko z kroplą wosku.

Mrówczy ruch na wantach statku
W słońce godzi masztu grot
Nie rozmyśla o upadku
Kto na rychły liczy wzlot
Lśnienie płaszczyzn nie zna granic
Dla bezliku dróg i miejsc
Nie zagląda w głąb otchłani
Kogo żagiel niesie w rejs.
Odurzone nieba skalą
Morze marszczy się beztrosko
Z migotliwą tańczy falą
Białe piórko z kroplą wosku.

Śpiewa pasterz, beczy owca,
Klaszczą żagle, stęka wół.
Fala dźwiga tors żaglowca,
Drzewa - w górę, rzeki - w dół.
Nad urwiskiem gnie się gałąź,
Znieruchomiał na niej ptak:
Ptasim wzrokiem objął całość
Lecz - nie pojął jej i tak.
Porażone nieba skalą
Morze cierpnie gęsią skórką...
Z migotliwą znika falą
Z kroplą wosku martwe piórko.

Jacek Kaczmarski


Może dziwnym tekstem ot zaczynam (miała być jeszcze kopia obrazu , ale nie udało się wkleić), ale tak akurat sie składa, że upadek ostatnimi czasu stał sie częstą namiastką, dość odczuwalna w moim życiu.. a po wczorajszym dniu stwierdziłam,że jedyną rzeczą jaka mi wychodzi w życiu to praca.. a cała reszta poszła się paść na łąki wraz z tymi owcami, co tam są. Zaczynamy dość optymistycznie jak na początek kwietnia.

A co do czasu, masz racje biegnie nie ubłagalnie, nie wiem kiedy mija tydzień za tygodniem, dzień za dniem, godzina za godzina.. itd..... czas stał się dla mnie jakąś niewidzialną zawiesiną tylko pomiędzy czym..? rzeczywistością a tym co się dzieje poza nią.. i tak naprawde czym jest czas? kolejną zmarszczką na twarzy, kolejna minuta przeżytych wrażeń, kolejnym losem który nas spotyka albo omija wybierając inną drogę. Jest.

Ciesze się, że tyle się dzieje ostatnio w Twoich kartach życia.. dużo wrażeń,zdarzeń, emocji bliżej mi nie znanych, wyjazdów, odczuć.. sporo się dzieje, a to jest pozytywne, choć wiem, że czasem nie ma kiedy złapać oddechu w tym wszystkim..

A u mnie:

wiosno
wiośniej
nie uciekaj
podziel się
nie daj
dłużej
prosić się

i poszła sobie
k.

P.S. Jakoś ciężko ostatnio z moim natchnieniem i całą reszta.. może następnym razem coś więcej skrobnę...




środa, 9 marca 2011

Emocje

Dziś sie chyba uda. Czas ostatnio biegnie w niezłym tempie. Ogromna ilosc wrazen, uczuc, odczuc, emocji. Wszystkeigo jest tak duzo i to wszystko jest bardzo eteryczne? a moze wrecz odwrotnie? Chociażby taki Wiedeń.  Piekne miasto - sliczny osrodek kultury, nietkniety szramą II wojny światowej. Piekn architektura, kultura na wyzszym poziomie. A dodaj do tego wszystkie inne wrazenia czy z podorzy czy z rozmow...  nie jestem w stanie - choc powinienem - opisac CI tego jak bylo podczas wyjazdu.. po prsotu nie da sie tego zrobic.
Dziś z kolei Poluzjantowy wieczór. utwory, ktore dobrze znam, ktore wiem jak smakują, ale jednak calkiem inne. Odkryte na nowo.. Teksty, które az czasami bola albo uderzaja gdzies tam gleboko w struny w duszy.
Ech..
Chciałas, zebym Ci pisał o mojej babci, wiec to niniejszym robie - nie jest dobrze, babcia sie poddala i chyba nie bedzie za wesolo w ciagu najblizszych tygodni jesli chodzi o tą sytuacje. Chociaz pewnie znowu nie zareaguje jak we wrzesniu. Dziwnie tak. Tak bez uczuc.

To wszystko to są emocje zewnetrzne.A wewnątrz? hmm...

jestem dumny z siebie,ze udalo mi sie chociaz tyle tu dzis napisac. to na prawde niezły wynik. Jeszcze tylko mysle nad tym czym skonczyc dzisiejszy wieczór? nie mam zielonego pojecia. Tyle muzyki we mnie tkwi, ktora podczas koncertow pobudza. Wprawia mnie w hipnotyczny stan... nie da sie tego opisac. Nie wiem co CI tu dać.. nie dam wiec nic. tak chyba najprosciej.  Jesli mnie cos olsni to wrzuce. slowo honoru.

czwartek, 3 lutego 2011

A tu już wieczór

Pomyślałam sobie z rana, gdy słońce zbudziło mnie ze snu, gdy zajrzało przez okienko.. szepcąc w ucho.. Wstawaj! Wstawaj! Pomyślałam, że to pora na skrobnięcie kilku słów.. Ale nim wypiłam poranna kawę, nim zabrałam się do czegokolwiek nastał szybko wieczór..

W odpowiedzi na Twój list.. Nawiązując do mojego egzaminu, ale również mając na myśli Twój wcale nie tak dawny.. Biorąc pod uwagę, że jestem świeżyzną, a Ty troche mniejszą- odpowiadam Ci tą piosenką.. Znanego i lubianego przez Ciebie Tomasza Szweda..




Gdzieś przy drodze na Zgorzelec w barze „Leśny”
Zjadłem flaki i czekałem na swój zgon,
Gdy na parking zajechała ciężarówka,
Co na burcie miała napis Spedition

Dwóch kierowców z niej wysiadło, drzwi trzasnęły
Przy stoliku obok siedli, jedli też
Mówi starszy: „Słuchaj młodziak i obserwuj,
Jeśli kiedyś do swej mamy wrócić chcesz”.

Ref: Zachowaj odstęp, bo nie zdążysz wyhamować
Zachowaj odstęp, jeśli chcesz mieć cały przód
Zachowaj odstęp, by cię nie ściągali z drogi
Zachowaj odstęp, żebyś dalej jechać mógł.

Pod Opolem w CPNie brałem napęd,
Biorę dużo, bo przede mną drogi szmat,
Jakiś wieśniak z gminy Lucień nagle na mnie leci z kluczem
Więc spokojnie burakowi mówię tak:

Ref: Zachowaj odstęp, bo nie zdążysz wyhamować
Zachowaj odstęp, jeśli chcesz mieć cały przód
Zachowaj odstęp, by cię nie ściągali z drogi
Zachowaj odstęp, żebyś dalej jechać mógł.

Raz na trasie zatrzymała mnie panienka,
Piękna była niczym jakiś złoty sen,
Wszystko było dogadane, ona nagle mówi nie,
Bo wolę country od muzyki grupy Dżem

Ref: Zachowaj odstęp, bo nie zdążysz wyhamować
Zachowaj odstęp, jeśli chcesz mieć cały przód
Zachowaj odstęp, by cię nie ściągali z drogi
Zachowaj odstęp, żebyś dalej jechać mógł.

Zjedli flaki, zapłacili, zapalili,
Ucz się młodziak, bo nie będę wiecznie żyć,
Że zasady, których trzymasz się na drodze,
Od tych w życiu się nie różnią nic a nic.

Ref: Zachowaj odstęp, bo nie zdążysz wyhamować
Zachowaj odstęp, jeśli chcesz mieć cały przód
Zachowaj odstęp, by cię nie ściągali z drogi
Zachowaj odstęp, żebyś dalej jechać mógł.



Myślę, że znana Tobie:) więc uważaj Kolego na drodze:) i ja będe jak zakupie autko. Mam nadzieję, ze w najbliższym czasie:)

Radio. Myśle, ze bardzo przydatna rzecz:) Korzystając z okazji pozwoliłam sobie przypomnieć historię wynalezienia tegoż wehikułu. Zatem w 1887 fizyk Heinrich R. Hertz odkrył fale elektromagnetyczne. 1890 urządzenie do wykrywania tych fal skonstruował fizyk Eduard Branly, udoskonalił Olivier J. Lodge. Łączność radiową po raz pierwszy uzyskał Włoch Guglielmo Marcomi w 1894. I tak to się zaczęło, najpierw na małe odległości, a potem co raz dłuższe.. W toku udoskonaleń doszliśmy do wprawy. Dzięki temu dziś korzystanie z radia stało się czynnością na porządku dziennym dla wielu ludzi..
Lubie różną muzykę, dlatego to czego będę słuchac w danej chwili, będzie pewnie zależec od mojego nastroju,moich potzreb muzycznych.. Śpiewać też lubie, ale biorąc pod uwagę mój skowrończy głos raczej tylko podczas samotnego rejsu będe sobie na to pozwalać:) by nie wystraszyć pasażerów na gape:)
Mam jednak obawy, bo często bywa tak, ze słuchając takiej muzyki płynę razem z nią.. a jak to bedzie w aucie za kierownicą? zobaczymy.


I nawet byłam na wspomnianym graniu przez Ciebie. Porankiem sobotnim jeszcze myślałam, że nie uda mi się dotrzeć na czas.. ale jak widać gwiazdy sprzyjały:) Koncert Pastorałek. Myślę, że stworzył się klimat, można było poczuć to coś w powietrzu.. Miło było obserwować Was płynących razem z muzyką..patrzeć na ludzi poddających się aurze świątecznej, nucących pod nosami teksty kolęd, kołyszących się w rytm niesionej muzyki.. Teksty jak już wiesz ujęły mnie, zwłaszcza ta jedna "Pastorałka dla Rozłączonych".. Wspomnienia powróciły..


"Listy na wyczerpanym papierze".. przeczytałam już albo tylko trzy razy:) Pierwszy raz poleciałam po bandzie tak jak Ty.. pochłonęłam od ręki całość.. zła byłam na siebie , bo nie tak to miało wyglądać.. zwłaszcza że listy pisane są przeważnie w jakiejś przestrzeni czasowej.. Drugim razem dozowałam, robiłam przerwy.. czytałam delektując się każdą stronicą, każdym wersem, każdym słowem.. Trzeci raz był powrotem, wyłapywaniem myśli wcześniej nie zauważonych przeze mnie.. myśli kóre gdzieś umknęły..
I jak Ty, tak i ja przekonałam się, że ta treść jakże prywatna i intymna nie jest na przeczytanie ot tak.

Kończąc chciałam tylko dodać, że ciesze się na nasz wspólny jutrzejszy wieczór w gronie znajomych. Myśle, że zaliczymy mały meczyk, może i będzie na zdrowie!

Na zdrowie
Na zdrowie
Może ktoś sie dowie
W międzyczasie
Mały meczyk
Multi-ball
Nas pocieszy
Nawet nikt nie uwierzy
Że to taki mały meczyk
Multi-ball
Multi-ball
Każdy by zagrać
Sobie chciał



K.

P.S. I tylko nieliczni wiedzą o co chodzi:)


sobota, 29 stycznia 2011

Rózne takie...

Nie budzę Cię bo jeszcze noc
Wstaję i robię sam śniadanie
Spoglądam jeszcze na twój sen
Wychodzę cicho i zamykam drzwi
Przejadę pewnie dwieście mil
Zanim ty o siódmej wstaniesz
I znajdziesz moja kartkę
I słowa: „Będę w domu za dwa dni”.

Za kółkiem siadam, włączam gaz
Dwadzieścia ton wytaczam znów na szosę
Przede mną jazdy cały dzień
A tobie coś miłego niech się śni
W tym małym radiu szukam fal
Spikera z dobrze znanym głosem
I stary Willie Nelson
Znowu śpiewa mi.
    
Parę słów, parę nut
A całe serce chłonie
Takie proste rymy
A w oku staje łza
Ten stary Willie znów
Śpiewa właśnie o mnie
I tylko nie wiem skąd
Mój los tak dobrze zna

Na lunch jadałem własny głód
Spaliny popijałem coca-colą
Przewiozłem chyba z milion ton
A szosę lepiej znam, niż własny dom
I nie wiem czy wytrzymałbym
Te wszystkie kraksy i patrole
Bez radia i tych słów
Co o nas dwojgu są
    
Parę słów, parę nut
A całe serce chłonie
Takie proste rymy
A w oku staje łza
Ten stary Willie znów
Śpiewa właśnie o mnie
I tylko nie wiem skąd
Mój los tak dobrze zna


Tak inaczej dziś zaczynam, bo od tekstu piosenki. Chcę Ci pogratulowac ponownie zdania jakze waznego egzaminu w zyciu kazdego kierowcy. Teraz będziesz mogła spokojnie jeździc autkiem. Jesli sie wyposazysz w radio to zobaczysz jak to dziwnie sie jeździ z muzyką, którą lubisz słuchać. Może to byc Myslovitz, moze to byc Magda Umer, a moze to byc tak jak  wyzej tu wskazany Michał Lonstar grający muzyke country.  
Puszczasz taką plyte, znane dźwieki odzywaja sie w glosnikach.. i nagle nie masz ochoty na rozmowe, strzałka predkosciomierza zaczyna powoli sie przechylac w prawo, jestes odstresowana. Dziwne uczucie. 
Mam duzo takiej muzyki samochodowej, ktorą moge spiewac na glos jadąc autkiem.  Bardzo lubie country, zresztą nie tylko do autka, ale w ogole. Tak samo dobrze mi sie prowadzi auto przy Budce suflera, Maryli Rodowicz, Eaglesach albo Creedence Clearwater Revival. Ciekawe jaka bedzie Twoja ?

Jak wiesz jutro znowu gram koncert. Moze sie uda i bedzie na nim troche dobrej energii ?  

Co do ksiazki Osieckiej i Przybory - nie wiem czy juz sie ze mna mozesz zgodzic, ale po pierwsze: nie nalezy jej czytac na raz - ja niestety ten blad popelnilem. W ogóle dziwnie mi się to czyta. Jakby na to nie patrzeć czytasz czyjąs korespondencje. Wnikasz w czyjes uczucia, a czasem i sprawy dosyc błahe jak majtki zakupione przez p.Agnieszke córce p. Jeremiego.   Sądze, ze warto bylo te pieniadze wydac na te listy. Kawal dobrej literatury, a moze lektury? a moze wszytsko na raz.  

Chcialem skonczyc tekstem z powyzszej płyty Michała Lonstara, ale kontekstowo mi się nie mieści. Chociaz.. co to za problem? dam w peesie. A teraz odpowiednio kontekstowe zakonczenie:




 Jest długie lato w Portofino
I dużo gości z wszystkich stron
I strumieniami płynie wino
Tu w Portofino przez całą noc

Dla wszystkich dziewczyn z Portofino
Wystarczy w samochodach miejsc
I każda będzie mieć na kino
Tu w Portofino gdy lato jest

Tamtego roku w Portofino
Skończyła dziewiętnaście lat
A nie wiedziała że jest miłość
Tu w Portofino no bo jak?

Jest tyle dziewczyn w Portofino
A on zobaczył tylko ją
Pomarańczowy księżyc płynął
Gdy w Portofino mówiła: no

We mgle zginęło Portofino
W zaroślach ostro krzyknął ptak
W zatoce księżyc się rozpłynął
I w Portofino szeptała: tak, tak

On miał już zostać w Portofino
Do miasta nawet wysłał list
Z jej bratem w morze miał wypłynąć
Tu z Portofino i wrócić dziś

Wiedzieli ludzie w Portofino
Że do wesela dzień czy dwa
Gadali z jaką dumną miną*
Przez Portofino będzie szła

Ale wyjechał z Portofino
Na drodze został żółty kurz
Nie może śmiać się w nos dziewczynom
A w Portofino jest jesień już


p.s. * gwiazdkuje Ci ten moment nie przypadkowo. Za kazdym razem jak slucham tej piosenki w wykonaniu Magdy Umer jestem w stanie wyobrazic sobie tą dumną minę tej dziewczyny. A potem to co ona czuje. W ogole jestem w stanie bardzo mocno odczuć to, co ta dziewczyna. Nie wiem czy taki nastrój dziś, ale chyba nie. za kazdym razem gdy słucham tej piosenki, to drga mi taką nutką ciepłą w okolicach serca.

p.s.2. teraz, to nawet kontekstowo mi sie zgodzi piosenka. To ostatnia piosenka spiewana z tej płyty Michała Lonstara.

Moze taki bylby koniec ich miłosci w Portofino, gdyby on nie uciekł?


W stłumionym gwarze giną nasze słowa
Obok tłum ludzi obojętnych
Dym papierosów przysłania nasze twarze
Za oknem smutny, szary zmierzch

Kiedyś tak bliscy dziś obcy sobie
Zbyt wiele słów już powiedzianych
I nic nowego nam nie da ta rozmowa
Za późno już na wszystko jest

Pójdziemy dalej każde swoja drogą
Na nic zaklęcia o przyjaźni
Tak dobrze znany numer telefonu
Po kilku dniach wykreślić czas

Wśród ludzkich rozmów zginęły słowa
Zostało jedno puste miejsce
Dym papierosów rozdzielił nasze twarze
Za oknem smutny, szary zmierzch..


M. 

sobota, 22 stycznia 2011

sama nie wiem

Sama nie wiem co Ci tutaj dzisiaj napisać, sama nie wiem co Ci tutaj skrobnąć.. biała kartka papieru sama się zapisuje.. czy słowa te jakiś bedą miały sens, czy treść zawarta podoła temu co myśli każą nieść.. i już ciemno za oknami.. i już tylko blask księżyca nuci swoją pieśń.. noc spaceruje cicho krętymi ściezkami czekając aż zbudzi się dzień.. i tylko bym teraz chciała by sen chciał porwac mnie za rękę.. a on ciągle milczy.. ręki swojej nie podaje.. czeka... może na drugie ze mną śniadanie.. i jak wspomne ten dzień.. taki długi, pełen balejaży.. pełen śmiechu, rozweselonych twarzy.. uścisk Morfeusza mi sie marzy.. taka pora na dobranoc.. taka pora na..


Ta Dorotka, ta malusia, ta malusia,
Tańcowała dokolusia, dokolusia,
Tańcowała ranną rosą, ranną rosą
I tupała nóżką bosą, nóżką bosą
Ta Dorotka, ta malusia, ta malusia,
Tańcowała dokolusia, dokolusia,
Tańcowała i w południe, i w południe,
Kiedy słonko grzało cudnie, grzało cudnie.
Ta Dorotka, ta malusia, ta malusia,
Tańcowała dokolusia, dokolusia,
Tańcowała wieczorami, wieczorami,
Kiedy słonko za górami, za górami.
A teraz śpi w kolebusi, w kolebusi,
Na różowej swej podusi, swej podusi,
Chodzi senek koło płotka, koło płotka,
Cicho...bo tu śpi Dorotka, śpi Dorotka.
Tą kołysanke nucił zawsze mój dziadziuś.. odkąd pamietam, zawsze mi sie z Nim będzie kojarzyć bardzo ciepło.. i jakie było moje zaskoczenie, gdy wyskoczyła mi w wykonaniu Magdy Umer.. takie dodatkowe pozytywne odczucie:) wiele miłych wspomnień i chwil.. beztroskie dzieciństwo za którym często tęsknie..
K.
P.S. bardzo sie ciesze także, że w moje tymczasowe posiadanie trafiła książka pisana na przetartym,,, bardzo wciągająca.. ale obiecałam sobie dozowanie choć to nie lada wyczyn, zamknąć, nie podglądając co znajduje się na następnej stronie.. by móc znowu zatopić sie w krętych zaułkach wersów..

piątek, 14 stycznia 2011

Energia

Wpisując powyższe słowo w google, mozesz z Wikipedii się dowiedzieć, ze energia to:
  1. skalarna wielkość fizyczna charakteryzująca stan układu fizycznego (materii) jako jego zdolność do wykonania prac
  2.  rakieta nośna stworzona w ramach radzieckiego projektu Buran
  3. pojęcie filozoficzne z filozofii Arystotelesa i tomistycznej patrz też Akt (filozofia)
  4. Energia życiowa, witalna patrz też Siła życiowa. 
Również rozne rozszerzenia powyzyszych odnaleźc tam możesz. Chciałbym napisac słow pare o tym ostatnim podpunkcie, chociaz nie ukrywam, ze nie majac bladego pojecia na temat rakiety kusi mnie, zeby o niej cos skrobnac.
jednak ten ostatni. punkt.

Jak wiesz, mam przyjemnoścć nagrywać ostatnio płytę. A przynajmniej rozpoczeliśmy proces nagrywania ( o to co bedzie później, będziemy jeszcze toczyć pewnie nie jedną walkę ). Nagrywanie jako forma muzykowania jest dosyc ciekawe. Siedzisz, nagrywasz ścieżki raz, drugi, trzeci.  poprawiasz - potem im dłuzej grasz, tym grasz mniej, bo wychodzą rozne niedokladnosci w Twojej grze, wiec,zeby je wyeliminowac grasz bardzo oszczędnie. Zatraca sie wiec ta dusza w graniu i nazwijmy to wlasnie energia plynaca z Ciebie i wychodząca podczas grania w ogole. Ale na pewno jest to mila pamiatka, cos czym sie bedzie mozna wnukom pochwalic.

Natomiast koncert... koncert to co innego. Energia wychodzi bezposrednio - jesli sie bardzo nie walniesz, to nie za bardzo słychac te niedokladnosci.  czasem cos sie w graniu urodzi przez przypadek, czasem jest cos zaplanowanego. Czasem w palcach pojawia sie niesamowity pomysł, nie wiadomo skad i wychodzą piekne rzeczy...  Tą energie przejmuej też publicznosc, karmi się nią, a my.. my karmimy się energią publicznosci. Jesli publicznosc reaguje na to, co my robimy - my gramy lepiej. gra sie nam lepiej. Dzieją sie fajne rzeczy. Jest chemia - pojawia sie pewnego rodzaju zauroczenie sobą, motylki w brzuchu - wszyscy staraja sie wypasc jak najlepiej i my i publika.

Ale żeby poajwila sie taka energia jest potrzebne duzo rzeczy - dobry nastrój, dobra kapela, publicznosc, muzyka, ktora Ci odpowiada. i tez takie rzeczy nazwijmy to techniczne: dobra slyszalnosc, dobry instrument. etc. etc.

Wczoraj w Poznaniu -  wszystko to się pojawiło. Wszystko zadziałało. powstały fajne rzeczy,  nie było wpadek, głowa pelna od pomysłow. Zresztą z głową moją jest fajnie w graniu.  nie ma wtedy dla mnie nic. Nie ma problemow, nie ma zycia - jest granie. calkowite zapomnienie.  Raz mi sie tylko w zyciu zdarzylo, zeby bylo inaczej, ale poza tym.. jest Muzyka.

Taki własnie koncert mi sie przydarzyl.  koncert, ktory daje motywację do grania, radosc, sile i ochote.
I zapomnienie.
Taki koncert mowi, ze to co robisz, robisz dobrze i rob tak dalej. rozwijaj sie.
Mam energię.

P.S.
stałem sie dziś szczesliwym posiadaczem "Listów(...)". Czytam.

p.p.s
ponownie Tomasz Szwed dziś. Moze mniej energicznie, ale nie mniej energetycznie.



Chciałbym tylko: piosenka, gitara i ja
Uciec w drogę, we wczesny świt.
Tam gdzie się rankiem otwiera niebo
Jakiego jeszcze nie poznał nikt.

Bez żadnych wspomnień, co palą ogniem
I słów, co chłoszczą mnie jak bat.
Uciekać tylko przed burzami
Zaglądać w dziuple gdzie mieszka czas.

Wysiądę z samochodu, pobiegnę drogą w dół
Zatrzymam się i spojrzę na tamtą stronę chmur
A potem pędem w górę, tam gdzie północny wiatr
Być tym, czym są kamienie na ostrych szczytach Tatr.

Przytulę drzewo, usłyszę cichy szept
Pod jego dachem zapadnę w sen.
Z historii, którą mi opowie
Uszyję żółty jesienny tren

Próżno mnie szukać, bo kto mnie znajdzie?
Gdzie strumień srebrny i wody szum
Pośród zielonych paproci szukam
Do mej gitary nowych strun.

Wysiądę z samochodu, pobiegnę drogą w dół
Zatrzymam się i spojrzę na tamtą stronę chmur
A potem pędem w górę, tam gdzie północny wiatr
Być tym, czym są kamienie na ostrych szczytach Tatr.

M. 

czwartek, 6 stycznia 2011

Butelka stoi
W butelce woda
A w moim sercu
Dziwna ot pogoda
Pogoda nieznana
Pogoda nie nazwana
I nie zawsze
Przeze mnie zrozumiana
A butelka dalej stoi
A w butelce woda
Ach ta ma pogoda!
Witaj:)
Tak sobie pomyślałam, że skoro dzisiaj mnie Trzech Króli odwiedziło, to i ja Cię tutaj odwiedze.. a Ci trzej królowie wyjątkowi byli, i tyle radości ze soba w prezencie przyniesli jak przybyli.. i pomimo że mirry, kadzidła i wody ze sobą nie mieli to wiedzieli jak sobą świat rozweselić..
Dzisiaj rano jak się zbudziłam pomyślałam, zatęskniłam za wiosną.. obudziło sie we mnie pragnienie powąchania kwiatów, pobiegania po łące, rozkoszowania się kawą jak świeci słońce.. i niestety chyba będę jeszcze troche musiała poczekać na tę wiosnę, aż raczy zapukać do okienka i zaprosić mnie na wspólny spacer.. a tym czasem zima..i choć luuuuuuuubie pania zimę to dziś wolałabym.. wiosnę:) ale żeby nie zasmucać tejże oto pory wybrałam się na spacer z Nikolą.. i wiesz świat jest piękniejszy, jak patrzysz na takiego szkraba trzyletniego, który cieszy się ze wszystkiego:
- że ciocie kulką śnieżna obrzuciła
- że zająca, który uciekł zaliczyła
- że z górki mogła pozjeżdżać
- że w chowanego za drzewami razem sie bawiłyśmy
- że się goniłyśmy
- i jeszcze sporo tego.. i wesoło i śmiesznie i beztrosko było..
Taki skrawek mojego dzisiejszego dnia:)
Ciesze się, że granie udane:) i oby takich więcej:)
i nie mogę już sie doczekac książki, która masz zamiar zakupić w najbliższym czasie.. i jak już na chwile wypuścisz z ręki to mam nadzieje, że trafi ona w moje dłonie:)
K.

poniedziałek, 3 stycznia 2011

próba, próba, próba

Próbuje do Ciebie napisać i próbuje, i nic mądrego wymyślic nie mogę.  Może zacznę od odpowiedzi na Twoje pytanie: grało sie hmm.. cięzko. Grałem kilka wesel w życiu, ale  sylwester to jednak cieższa praca. wiecej grania, mniej przerw i caly czas jestes na obrotach.

Na szczescie zagralismy ładnie - ludziom sie podobało, organizatorom tez, pieniadze sie zgadzaja, wiec  imrpeze uznaje za udaną, chociaz tak na dobrą sprawe, dopiero dzis odespalem i odpoczalem psychicznie po niej .

Jestem też bliski zamówienia ksiązki, o której CI wspominałem "Listy na Wyczerpanym papierze". Przed zakupieniem jej powstrzymuje mnie jeszcze wysłany dziś do naszej wspólnej przyjaciółki Pani Magdaleny U. mail z pytaniem czy mozna zamowic jakos egzemplarz przez nią, ażeby coś mądrego mi tam napisała.  Jesli dsotane jakąś odpwoiedź to zakupie, a jesli przez pare dni nie dostane odpowiedzi, to tez zakupie...

nooo i skonczyla mi sie wena. na prawde jakis nie do zycia jestem. postaram się o napisanie  czegos wiecej następną razą!

M. 

sobota, 1 stycznia 2011

Nowy Rok czyli wszystko po staremu

Kiedyś tam nad Tamizą- Sylwester



I mamy już Nowy Rok 2011.. Wczoraj był bal sylwestrowy, pożegnanie starego i przywitanie nowego.. Ileż naoglądałam się wczoraj wracając z Krakowa fryzur sylwestrowych, strojów, kreacji, przyozdobień.. czułam sie jak w krainie gdzie coś ma sie dziać..

A ja miałam swój bal, ten jedyny i niepowtarzalny, lista gości z czasem rosła nieoczekiwanie i często z zaskoczeniem. Na sam początek zjawiła sie Pani Febra i Pan Katarek, troche było sztywno, bo nie mieliśmy o czym rozmawiać, jakos sie rozmowa nie kleiła.. gdzieś przed północą pojawiło się małżeństwo, chcąc poratować sytuacje Bół Gardła i Głowy.. niestety tuż po pierwszej pokłócili się, gdyż Ból Głowy miał ochote najwidoczniej wyjść, a Ból Gardła świetnie czuł się w towarzystwie Febry i Katarka tocząc dyskusje i zawiłe pogadanki, od czasu do czasu z dozą humoru i żarciku.. ale weosoło im było.. Ból Głowy sam zatem pozbierał swoje manatki, flaszeczke pod pache i wyszedł nie wiadomo gdzie.. gdy Pan Kaszel dowiedział się o tej okoliczności bardzo szybko też i u nas zawitał, gdybyś widział ten filtr niecodzienny z Bólem Gardła, wykorzystał niecnie nieobecność Bólu Głowy.. jakie tańce były i hulańce do samego świtu.. i wszyscy się świetnie bawili.. rozmowom, tańcom, śmiechom nie było końca.. w odpowiednim momencie zjawił się mój przyjaciel Sen, porwał mnie za rękę do swojego tańca.. szybko opuściłam oto towarzystwo, dając sie ponieść na drogę marzeń i snu.. i taki mój baaaaaal..

I jakie było moje zdziwienie, gdy zbudziłam sie i okazało sie, ze całe to towarzystwo i goście jeszcze tu byli, tłumacząc sie tym , że tak miło było, tak sympatycznie ze sobą sie czują, zatem postanowili jeszcze zostać u mnie nie wiadomo na ile..

A co do postanowien, masz racje, ze nie ma co planować, bo i tak potem nic z tego nie wyjdzie.. jak sam wiesz miałam postanowienie nauki gry na instrumentach.. no i już wiem, że to co miało byc zaplanowane na styczeń musi przesunąć sie w czasie,, i tak z tymi planami, zmianami.. wiec lepiej dać sie ponieść temu co przyniesie czas..

P.S. Teraz już wiem czym jest rozpisywanie, następnym razem już wystarczy jak tylko wspomnisz o tym, a ja bede wiedziała o co Ci chodzi:)

P.S.S. Jak Ci sie grało przez cała noc??

Noworocznie

Bez zmian

Bez planów

K.