sobota, 29 stycznia 2011

Rózne takie...

Nie budzę Cię bo jeszcze noc
Wstaję i robię sam śniadanie
Spoglądam jeszcze na twój sen
Wychodzę cicho i zamykam drzwi
Przejadę pewnie dwieście mil
Zanim ty o siódmej wstaniesz
I znajdziesz moja kartkę
I słowa: „Będę w domu za dwa dni”.

Za kółkiem siadam, włączam gaz
Dwadzieścia ton wytaczam znów na szosę
Przede mną jazdy cały dzień
A tobie coś miłego niech się śni
W tym małym radiu szukam fal
Spikera z dobrze znanym głosem
I stary Willie Nelson
Znowu śpiewa mi.
    
Parę słów, parę nut
A całe serce chłonie
Takie proste rymy
A w oku staje łza
Ten stary Willie znów
Śpiewa właśnie o mnie
I tylko nie wiem skąd
Mój los tak dobrze zna

Na lunch jadałem własny głód
Spaliny popijałem coca-colą
Przewiozłem chyba z milion ton
A szosę lepiej znam, niż własny dom
I nie wiem czy wytrzymałbym
Te wszystkie kraksy i patrole
Bez radia i tych słów
Co o nas dwojgu są
    
Parę słów, parę nut
A całe serce chłonie
Takie proste rymy
A w oku staje łza
Ten stary Willie znów
Śpiewa właśnie o mnie
I tylko nie wiem skąd
Mój los tak dobrze zna


Tak inaczej dziś zaczynam, bo od tekstu piosenki. Chcę Ci pogratulowac ponownie zdania jakze waznego egzaminu w zyciu kazdego kierowcy. Teraz będziesz mogła spokojnie jeździc autkiem. Jesli sie wyposazysz w radio to zobaczysz jak to dziwnie sie jeździ z muzyką, którą lubisz słuchać. Może to byc Myslovitz, moze to byc Magda Umer, a moze to byc tak jak  wyzej tu wskazany Michał Lonstar grający muzyke country.  
Puszczasz taką plyte, znane dźwieki odzywaja sie w glosnikach.. i nagle nie masz ochoty na rozmowe, strzałka predkosciomierza zaczyna powoli sie przechylac w prawo, jestes odstresowana. Dziwne uczucie. 
Mam duzo takiej muzyki samochodowej, ktorą moge spiewac na glos jadąc autkiem.  Bardzo lubie country, zresztą nie tylko do autka, ale w ogole. Tak samo dobrze mi sie prowadzi auto przy Budce suflera, Maryli Rodowicz, Eaglesach albo Creedence Clearwater Revival. Ciekawe jaka bedzie Twoja ?

Jak wiesz jutro znowu gram koncert. Moze sie uda i bedzie na nim troche dobrej energii ?  

Co do ksiazki Osieckiej i Przybory - nie wiem czy juz sie ze mna mozesz zgodzic, ale po pierwsze: nie nalezy jej czytac na raz - ja niestety ten blad popelnilem. W ogóle dziwnie mi się to czyta. Jakby na to nie patrzeć czytasz czyjąs korespondencje. Wnikasz w czyjes uczucia, a czasem i sprawy dosyc błahe jak majtki zakupione przez p.Agnieszke córce p. Jeremiego.   Sądze, ze warto bylo te pieniadze wydac na te listy. Kawal dobrej literatury, a moze lektury? a moze wszytsko na raz.  

Chcialem skonczyc tekstem z powyzszej płyty Michała Lonstara, ale kontekstowo mi się nie mieści. Chociaz.. co to za problem? dam w peesie. A teraz odpowiednio kontekstowe zakonczenie:




 Jest długie lato w Portofino
I dużo gości z wszystkich stron
I strumieniami płynie wino
Tu w Portofino przez całą noc

Dla wszystkich dziewczyn z Portofino
Wystarczy w samochodach miejsc
I każda będzie mieć na kino
Tu w Portofino gdy lato jest

Tamtego roku w Portofino
Skończyła dziewiętnaście lat
A nie wiedziała że jest miłość
Tu w Portofino no bo jak?

Jest tyle dziewczyn w Portofino
A on zobaczył tylko ją
Pomarańczowy księżyc płynął
Gdy w Portofino mówiła: no

We mgle zginęło Portofino
W zaroślach ostro krzyknął ptak
W zatoce księżyc się rozpłynął
I w Portofino szeptała: tak, tak

On miał już zostać w Portofino
Do miasta nawet wysłał list
Z jej bratem w morze miał wypłynąć
Tu z Portofino i wrócić dziś

Wiedzieli ludzie w Portofino
Że do wesela dzień czy dwa
Gadali z jaką dumną miną*
Przez Portofino będzie szła

Ale wyjechał z Portofino
Na drodze został żółty kurz
Nie może śmiać się w nos dziewczynom
A w Portofino jest jesień już


p.s. * gwiazdkuje Ci ten moment nie przypadkowo. Za kazdym razem jak slucham tej piosenki w wykonaniu Magdy Umer jestem w stanie wyobrazic sobie tą dumną minę tej dziewczyny. A potem to co ona czuje. W ogole jestem w stanie bardzo mocno odczuć to, co ta dziewczyna. Nie wiem czy taki nastrój dziś, ale chyba nie. za kazdym razem gdy słucham tej piosenki, to drga mi taką nutką ciepłą w okolicach serca.

p.s.2. teraz, to nawet kontekstowo mi sie zgodzi piosenka. To ostatnia piosenka spiewana z tej płyty Michała Lonstara.

Moze taki bylby koniec ich miłosci w Portofino, gdyby on nie uciekł?


W stłumionym gwarze giną nasze słowa
Obok tłum ludzi obojętnych
Dym papierosów przysłania nasze twarze
Za oknem smutny, szary zmierzch

Kiedyś tak bliscy dziś obcy sobie
Zbyt wiele słów już powiedzianych
I nic nowego nam nie da ta rozmowa
Za późno już na wszystko jest

Pójdziemy dalej każde swoja drogą
Na nic zaklęcia o przyjaźni
Tak dobrze znany numer telefonu
Po kilku dniach wykreślić czas

Wśród ludzkich rozmów zginęły słowa
Zostało jedno puste miejsce
Dym papierosów rozdzielił nasze twarze
Za oknem smutny, szary zmierzch..


M. 

sobota, 22 stycznia 2011

sama nie wiem

Sama nie wiem co Ci tutaj dzisiaj napisać, sama nie wiem co Ci tutaj skrobnąć.. biała kartka papieru sama się zapisuje.. czy słowa te jakiś bedą miały sens, czy treść zawarta podoła temu co myśli każą nieść.. i już ciemno za oknami.. i już tylko blask księżyca nuci swoją pieśń.. noc spaceruje cicho krętymi ściezkami czekając aż zbudzi się dzień.. i tylko bym teraz chciała by sen chciał porwac mnie za rękę.. a on ciągle milczy.. ręki swojej nie podaje.. czeka... może na drugie ze mną śniadanie.. i jak wspomne ten dzień.. taki długi, pełen balejaży.. pełen śmiechu, rozweselonych twarzy.. uścisk Morfeusza mi sie marzy.. taka pora na dobranoc.. taka pora na..


Ta Dorotka, ta malusia, ta malusia,
Tańcowała dokolusia, dokolusia,
Tańcowała ranną rosą, ranną rosą
I tupała nóżką bosą, nóżką bosą
Ta Dorotka, ta malusia, ta malusia,
Tańcowała dokolusia, dokolusia,
Tańcowała i w południe, i w południe,
Kiedy słonko grzało cudnie, grzało cudnie.
Ta Dorotka, ta malusia, ta malusia,
Tańcowała dokolusia, dokolusia,
Tańcowała wieczorami, wieczorami,
Kiedy słonko za górami, za górami.
A teraz śpi w kolebusi, w kolebusi,
Na różowej swej podusi, swej podusi,
Chodzi senek koło płotka, koło płotka,
Cicho...bo tu śpi Dorotka, śpi Dorotka.
Tą kołysanke nucił zawsze mój dziadziuś.. odkąd pamietam, zawsze mi sie z Nim będzie kojarzyć bardzo ciepło.. i jakie było moje zaskoczenie, gdy wyskoczyła mi w wykonaniu Magdy Umer.. takie dodatkowe pozytywne odczucie:) wiele miłych wspomnień i chwil.. beztroskie dzieciństwo za którym często tęsknie..
K.
P.S. bardzo sie ciesze także, że w moje tymczasowe posiadanie trafiła książka pisana na przetartym,,, bardzo wciągająca.. ale obiecałam sobie dozowanie choć to nie lada wyczyn, zamknąć, nie podglądając co znajduje się na następnej stronie.. by móc znowu zatopić sie w krętych zaułkach wersów..

piątek, 14 stycznia 2011

Energia

Wpisując powyższe słowo w google, mozesz z Wikipedii się dowiedzieć, ze energia to:
  1. skalarna wielkość fizyczna charakteryzująca stan układu fizycznego (materii) jako jego zdolność do wykonania prac
  2.  rakieta nośna stworzona w ramach radzieckiego projektu Buran
  3. pojęcie filozoficzne z filozofii Arystotelesa i tomistycznej patrz też Akt (filozofia)
  4. Energia życiowa, witalna patrz też Siła życiowa. 
Również rozne rozszerzenia powyzyszych odnaleźc tam możesz. Chciałbym napisac słow pare o tym ostatnim podpunkcie, chociaz nie ukrywam, ze nie majac bladego pojecia na temat rakiety kusi mnie, zeby o niej cos skrobnac.
jednak ten ostatni. punkt.

Jak wiesz, mam przyjemnoścć nagrywać ostatnio płytę. A przynajmniej rozpoczeliśmy proces nagrywania ( o to co bedzie później, będziemy jeszcze toczyć pewnie nie jedną walkę ). Nagrywanie jako forma muzykowania jest dosyc ciekawe. Siedzisz, nagrywasz ścieżki raz, drugi, trzeci.  poprawiasz - potem im dłuzej grasz, tym grasz mniej, bo wychodzą rozne niedokladnosci w Twojej grze, wiec,zeby je wyeliminowac grasz bardzo oszczędnie. Zatraca sie wiec ta dusza w graniu i nazwijmy to wlasnie energia plynaca z Ciebie i wychodząca podczas grania w ogole. Ale na pewno jest to mila pamiatka, cos czym sie bedzie mozna wnukom pochwalic.

Natomiast koncert... koncert to co innego. Energia wychodzi bezposrednio - jesli sie bardzo nie walniesz, to nie za bardzo słychac te niedokladnosci.  czasem cos sie w graniu urodzi przez przypadek, czasem jest cos zaplanowanego. Czasem w palcach pojawia sie niesamowity pomysł, nie wiadomo skad i wychodzą piekne rzeczy...  Tą energie przejmuej też publicznosc, karmi się nią, a my.. my karmimy się energią publicznosci. Jesli publicznosc reaguje na to, co my robimy - my gramy lepiej. gra sie nam lepiej. Dzieją sie fajne rzeczy. Jest chemia - pojawia sie pewnego rodzaju zauroczenie sobą, motylki w brzuchu - wszyscy staraja sie wypasc jak najlepiej i my i publika.

Ale żeby poajwila sie taka energia jest potrzebne duzo rzeczy - dobry nastrój, dobra kapela, publicznosc, muzyka, ktora Ci odpowiada. i tez takie rzeczy nazwijmy to techniczne: dobra slyszalnosc, dobry instrument. etc. etc.

Wczoraj w Poznaniu -  wszystko to się pojawiło. Wszystko zadziałało. powstały fajne rzeczy,  nie było wpadek, głowa pelna od pomysłow. Zresztą z głową moją jest fajnie w graniu.  nie ma wtedy dla mnie nic. Nie ma problemow, nie ma zycia - jest granie. calkowite zapomnienie.  Raz mi sie tylko w zyciu zdarzylo, zeby bylo inaczej, ale poza tym.. jest Muzyka.

Taki własnie koncert mi sie przydarzyl.  koncert, ktory daje motywację do grania, radosc, sile i ochote.
I zapomnienie.
Taki koncert mowi, ze to co robisz, robisz dobrze i rob tak dalej. rozwijaj sie.
Mam energię.

P.S.
stałem sie dziś szczesliwym posiadaczem "Listów(...)". Czytam.

p.p.s
ponownie Tomasz Szwed dziś. Moze mniej energicznie, ale nie mniej energetycznie.



Chciałbym tylko: piosenka, gitara i ja
Uciec w drogę, we wczesny świt.
Tam gdzie się rankiem otwiera niebo
Jakiego jeszcze nie poznał nikt.

Bez żadnych wspomnień, co palą ogniem
I słów, co chłoszczą mnie jak bat.
Uciekać tylko przed burzami
Zaglądać w dziuple gdzie mieszka czas.

Wysiądę z samochodu, pobiegnę drogą w dół
Zatrzymam się i spojrzę na tamtą stronę chmur
A potem pędem w górę, tam gdzie północny wiatr
Być tym, czym są kamienie na ostrych szczytach Tatr.

Przytulę drzewo, usłyszę cichy szept
Pod jego dachem zapadnę w sen.
Z historii, którą mi opowie
Uszyję żółty jesienny tren

Próżno mnie szukać, bo kto mnie znajdzie?
Gdzie strumień srebrny i wody szum
Pośród zielonych paproci szukam
Do mej gitary nowych strun.

Wysiądę z samochodu, pobiegnę drogą w dół
Zatrzymam się i spojrzę na tamtą stronę chmur
A potem pędem w górę, tam gdzie północny wiatr
Być tym, czym są kamienie na ostrych szczytach Tatr.

M. 

czwartek, 6 stycznia 2011

Butelka stoi
W butelce woda
A w moim sercu
Dziwna ot pogoda
Pogoda nieznana
Pogoda nie nazwana
I nie zawsze
Przeze mnie zrozumiana
A butelka dalej stoi
A w butelce woda
Ach ta ma pogoda!
Witaj:)
Tak sobie pomyślałam, że skoro dzisiaj mnie Trzech Króli odwiedziło, to i ja Cię tutaj odwiedze.. a Ci trzej królowie wyjątkowi byli, i tyle radości ze soba w prezencie przyniesli jak przybyli.. i pomimo że mirry, kadzidła i wody ze sobą nie mieli to wiedzieli jak sobą świat rozweselić..
Dzisiaj rano jak się zbudziłam pomyślałam, zatęskniłam za wiosną.. obudziło sie we mnie pragnienie powąchania kwiatów, pobiegania po łące, rozkoszowania się kawą jak świeci słońce.. i niestety chyba będę jeszcze troche musiała poczekać na tę wiosnę, aż raczy zapukać do okienka i zaprosić mnie na wspólny spacer.. a tym czasem zima..i choć luuuuuuuubie pania zimę to dziś wolałabym.. wiosnę:) ale żeby nie zasmucać tejże oto pory wybrałam się na spacer z Nikolą.. i wiesz świat jest piękniejszy, jak patrzysz na takiego szkraba trzyletniego, który cieszy się ze wszystkiego:
- że ciocie kulką śnieżna obrzuciła
- że zająca, który uciekł zaliczyła
- że z górki mogła pozjeżdżać
- że w chowanego za drzewami razem sie bawiłyśmy
- że się goniłyśmy
- i jeszcze sporo tego.. i wesoło i śmiesznie i beztrosko było..
Taki skrawek mojego dzisiejszego dnia:)
Ciesze się, że granie udane:) i oby takich więcej:)
i nie mogę już sie doczekac książki, która masz zamiar zakupić w najbliższym czasie.. i jak już na chwile wypuścisz z ręki to mam nadzieje, że trafi ona w moje dłonie:)
K.

poniedziałek, 3 stycznia 2011

próba, próba, próba

Próbuje do Ciebie napisać i próbuje, i nic mądrego wymyślic nie mogę.  Może zacznę od odpowiedzi na Twoje pytanie: grało sie hmm.. cięzko. Grałem kilka wesel w życiu, ale  sylwester to jednak cieższa praca. wiecej grania, mniej przerw i caly czas jestes na obrotach.

Na szczescie zagralismy ładnie - ludziom sie podobało, organizatorom tez, pieniadze sie zgadzaja, wiec  imrpeze uznaje za udaną, chociaz tak na dobrą sprawe, dopiero dzis odespalem i odpoczalem psychicznie po niej .

Jestem też bliski zamówienia ksiązki, o której CI wspominałem "Listy na Wyczerpanym papierze". Przed zakupieniem jej powstrzymuje mnie jeszcze wysłany dziś do naszej wspólnej przyjaciółki Pani Magdaleny U. mail z pytaniem czy mozna zamowic jakos egzemplarz przez nią, ażeby coś mądrego mi tam napisała.  Jesli dsotane jakąś odpwoiedź to zakupie, a jesli przez pare dni nie dostane odpowiedzi, to tez zakupie...

nooo i skonczyla mi sie wena. na prawde jakis nie do zycia jestem. postaram się o napisanie  czegos wiecej następną razą!

M. 

sobota, 1 stycznia 2011

Nowy Rok czyli wszystko po staremu

Kiedyś tam nad Tamizą- Sylwester



I mamy już Nowy Rok 2011.. Wczoraj był bal sylwestrowy, pożegnanie starego i przywitanie nowego.. Ileż naoglądałam się wczoraj wracając z Krakowa fryzur sylwestrowych, strojów, kreacji, przyozdobień.. czułam sie jak w krainie gdzie coś ma sie dziać..

A ja miałam swój bal, ten jedyny i niepowtarzalny, lista gości z czasem rosła nieoczekiwanie i często z zaskoczeniem. Na sam początek zjawiła sie Pani Febra i Pan Katarek, troche było sztywno, bo nie mieliśmy o czym rozmawiać, jakos sie rozmowa nie kleiła.. gdzieś przed północą pojawiło się małżeństwo, chcąc poratować sytuacje Bół Gardła i Głowy.. niestety tuż po pierwszej pokłócili się, gdyż Ból Głowy miał ochote najwidoczniej wyjść, a Ból Gardła świetnie czuł się w towarzystwie Febry i Katarka tocząc dyskusje i zawiłe pogadanki, od czasu do czasu z dozą humoru i żarciku.. ale weosoło im było.. Ból Głowy sam zatem pozbierał swoje manatki, flaszeczke pod pache i wyszedł nie wiadomo gdzie.. gdy Pan Kaszel dowiedział się o tej okoliczności bardzo szybko też i u nas zawitał, gdybyś widział ten filtr niecodzienny z Bólem Gardła, wykorzystał niecnie nieobecność Bólu Głowy.. jakie tańce były i hulańce do samego świtu.. i wszyscy się świetnie bawili.. rozmowom, tańcom, śmiechom nie było końca.. w odpowiednim momencie zjawił się mój przyjaciel Sen, porwał mnie za rękę do swojego tańca.. szybko opuściłam oto towarzystwo, dając sie ponieść na drogę marzeń i snu.. i taki mój baaaaaal..

I jakie było moje zdziwienie, gdy zbudziłam sie i okazało sie, ze całe to towarzystwo i goście jeszcze tu byli, tłumacząc sie tym , że tak miło było, tak sympatycznie ze sobą sie czują, zatem postanowili jeszcze zostać u mnie nie wiadomo na ile..

A co do postanowien, masz racje, ze nie ma co planować, bo i tak potem nic z tego nie wyjdzie.. jak sam wiesz miałam postanowienie nauki gry na instrumentach.. no i już wiem, że to co miało byc zaplanowane na styczeń musi przesunąć sie w czasie,, i tak z tymi planami, zmianami.. wiec lepiej dać sie ponieść temu co przyniesie czas..

P.S. Teraz już wiem czym jest rozpisywanie, następnym razem już wystarczy jak tylko wspomnisz o tym, a ja bede wiedziała o co Ci chodzi:)

P.S.S. Jak Ci sie grało przez cała noc??

Noworocznie

Bez zmian

Bez planów

K.