piątek, 31 grudnia 2010

Końcem roku

Koniec roku to taki czas, kiedy podsumowuje sie rok odchodzacy w przeszłosc, robi sie plany na rok nowonarodzony, coby był lepszy niz poprzedni.  Ja nie robie ani pierwszego jakos specjalnie ( w końcu wspomnienia wracają jak bumerang ), ani drugiego tym bardziej ( jest małe prawdopodobienstwo zrealizowania chocby polowy zamierzonych celow noworocznych, wiec po co sie oszukiwać? ).

Na moim zegarze jest godzina 02:05 i siadlem sobie teraz do bloga w ogole bez planu, co moge Ci tu ladnego napisac, a juz pare zdan powstalo. Widzisz jak mi dzielnie idzie?

W ogóle to pisze do Ciebie z bolem:
  • pleców
  • prawego barku
  • obydwóch nadgasrstków
  • karku
oto powód:
    Wspominałem Ci, ze musze sie przygotowac do jutrzejszego sylwestra - i tak przygotowuje się juz od 3 godzin i konca nie widac. Moje przygotowania poelgają na tym, że musze sobie napisac akordy do piosenek, które gramy, a które jutro zagramy pierwszy raz - i tak np. mam spisaną Caro Emerald - a night like this ( pod wzgledem tytulu chyba swietny kawalek na sylwestra ),  De Mono - póki na to czas, cover Abby zrobiony przez Anne Jantar - Hasta maniana - nawet Ci to wyslalem. Nawet fajne te utworki sa.
    Samo rozpisanie dla mnie akordów nie byłoby jakims wielkim problemem, ale mialem jeszcze wczesniej ładnych kilka ( moze 7 )  piosenek, które musialem najpierw rozpisac, a potem skopiowac ręcznie w 3 egzemplarzach dla chłopaków.
     Aaaa, Ty pewnie nie weisz co rozumiem poprzez rozpisać. Węec wyglada to mniej wiecej tak: biorę sobie jakąś piosenkę, puszczam i zapisuję takt, po takcie akordy jakie graja. Potem sprawdzam, poprawiam, pisze.. i tak dalej...


    Teraz własnie skonczylem rozpisywac piosenke 'Nie budźcie marzeń ze snu' Ryśka Rynkowskiego, który na swoje nieszczescie popełnił też w zyciu takie piosenki jak np. 'Dziewczyny lubią brąz', ale nie patrząc na takie hity, to Rysiek ma swietne piosenki - m.in. "Inny Nie Będę", "Ten Typ Tak Ma". Polecam.

    Z tego co słysze, to wspomniane już "nie budźcie marzen(..)" jest w takiej o wiele zywszej aranzacji i nie jest taki smet i tez jest ok.
    I tym utworem chciałbym sie z Toba dzis pozegnac, bowiem jeszcze troche pracy przede mna, a zegar wskazuje 02: 13

    Wiec noworocznie życze Ci po prostu, aby ten rok, ktory przyjdzie, był lepszy od poprzedniego.
    Ot, całe zyczenia.

    p.s.
    Mysle, ze tekst tej piosenki pieknie nam spasuje w kontekscie jutrzejszego dnia:


    Pod niebem jest pięknie dziś,
    Od westchnień i próśb,
    Pod niebem jest szaro od ...
    Od naszych żalów i gróźb.

    Pod niebem jest pięknie tak,
    Od życzeń, ich barw,
    Pod niebem ulotnie jest
    Od marzeń jak ptak.

    Czasem spadnie nam deszcz,
    Jakby pękły te chmury łez.
    I poczujesz jak ja,
    Że ten smak dawno znasz.

    Więc znowu do nieba wznieś
    Westchnienia i żal,
    To miejsce jedyne jest,
    Gdzie mieszczą się nam.

    Więc znowu do nieba wznieś
    Skrzydła twych próśb
    Tam będzie im dobrze, gdy,
    Gdy tu zabraknie ci słów.

    A tu życie jak las,
    Wśród odartych z marzeń pni,
    Ile trzeba mieć sił,
    By tak żyć, by tak żyć...

    Nie budźcie marzeń, gdy śpią
    Po ciężkiej nocy.
    Choć bez nich gorzkie są dni,
    Jak cierpki ocet.

    Nie budźcie marzeń, gdy śpią.
    Potrzebne będą przed snem,
    Gdy w środku nie ma już nic.

    Pod niebem jest pięknie dziś,
    Od westchnień i próśb,
    Pod niebem jest szaro od...
    Od naszych żalów i gróźb...

    Pod niebem jest marzeń na tysiąc lat,
    Że aż je czytać wstyd.
    Pod niebem, w niebie, lecz gdzie to jest?
    Może w sercu i w snach?

    Nie budźcie marzeń gdy śpią
    po ciężkiej nocy.
    Choć bez nich gorzkie są dni,
    Jak cierpki ocet.

    Nie budźcie marzeń gdy śpią.
    Potrzebne będą przed snem,
    Gdy w myślach bieda...



    M. 

    poniedziałek, 27 grudnia 2010

    TERAŹNIEJSZOŚĆ

    "Bo nie żyję ani w przeszłości, ani w przyszłości. Dla mnie istnieje tylko dzisiaj i nie obchodzi mnie nic więcej. Jeśli kiedyś uda ci się trwać w teraźniejszości, staniesz się szczęśliwym człowiekiem." Alchemik Paulo Coehlo

    Zaczęłam od tego cytatu, bo ostatnimi czasu mam spory w swoim zanadrzu zestaw przeczytanych ksiązek Paula Coehlo.. ksiązki te porywaja mnie bez liku i ogródek.. a po drugie czas który teraz jest dany jest czasem teraźniejszym,bez zastanawiania sie nad przyszłością i rozpamietywaniem o przeszłości..każdego dnia krocze drogą, stąpam kamień po kamieniu nie wiedząc na co natrafie.. każdego dnia budze sie o poranku i zastanawiam sie co przyniesie mi ten dzień..nie mając żadnych oczekiwań, nie mając żadnych wymagań.. a gdy zasypiam z nadzieją czekam na kolejny wschód słońca i to co przyniesienie nowy dzień..

    Jak już tak zacząłeś książkowo.. najpierw skrobne coś o emocjach i odczuciach.. tak jak Ty czytając daje ponieść sie odczuciom i wrażeniom. I od treści zalezy czy są one bradziej nasilone czy mniej.. ksiązki które mnie dogłebnie porywają jak już wiesz sa pisane ręką jednego autora Paula Coehlo.. tak sie stało że w mojej dalszej przeszłości był taki czas że te ksiazki były dla mnie pokrzepieniem ale takze wyrazem głebszego rozwazania nad własną egzystencja..historie przeplatane z walka o własne marzenia na przemian z miłością.. historie dróg które zawsze prowadza do punktu, którym jest sens istnienia.. sens bytu.. sens własnego JA.. cięzko przewrócić życie do góry nogami, zrobić cos wbrew nie tyle co sobie a społeczeństwu, które nie koniecznie patrzy z uśmiechem na poczynania z boku wydające sie niezbyt w normie.. tylko co jest normą w dzisiejszym świecie?? i tak naprawde nieważne co myśla o nas inni, ważne na ile my jesteśmy prawdziwi robiac to co robimy.. bo..

    "Czym jest prawdziwe JA? - to Kim jesteśmy , a nie to, co z nas uczyniono" Paulo Coehlo

    Teraz na nowo powracając do tych tresci jest mi dane przeżywac to w inny sposób, z innej strony, z innego punktu widzenia, bardziej dojrzalszy, bardziej wyrazisty, gdzie odczucia sa nazwane, czasem jeszcze nie odnalezione i gdzies schowane.. są.. tesknota..

    Literatura, którą mi poleciłeś jest w toku czytania:) początki zapowiadają sie interesująco, pociągła mnie za soba treść.. zobaczymy jak sie będzie toczyć dalej.. wojenne perypetie nie koniecznie wcześniej mnie wciągały, ale jak jest dobra książka to i taka tematyka potrafi mnie zafacsynować i pochłonąć bez reszty:)

    A Ty widze w swoim temacie, szkoda że takim smutnym i dającym sie tak bardzo ponieść.. skoro boisz sie przewracac kolejnych kartek..

    P.S. a święta.. rozpisałam się bardziej w taka strone, bo tak naprawde tak było łatwiej, prościej..
    P.S.S. I tak już tytułem zakończenia..


    Biegne
    Biegne
    Zatrzymałam się
    Odwracam się
    I już nie pamietam
    Co było
    Za ostatnim zakrętem..

    niedziela, 26 grudnia 2010

    O ksiązkach.

    How Do You Do Camping* ?

    Miło tak spedzic swieta. Pytałem jednak o bardziej metaforyczno - uczuciową strone świąt. Ale jak juz tak napsiałaś - to niech Ci bedzie ;) Ja siwat nie lubie juz od dłuższego czasu - moze odkąd zacząłem rozumieć na czym to poelga wszystko? Jakos stracily magie.

    W Twoim liście znalazłem parę odwołań do Kabaretu Starszych Panów - z czego jedno na pweno nie świadomie, ale mam nadzieję, ze z usmiechem:

     
    Taka pustka Taka pustka
    Po kapustce taka pustka
    Wziął kapustki kęsek w ustka
    I już już zimny trup.

    Gdzie rozpustka, gdzie rozpustka
    Po kapustce taka pustka
    A ja blada Jak gdyby pusta
    W pustce tup tup tup tup


    Jedyne, czego jestem pewien, w tym psianym przeze mnie  ze słuchu tekscie, jest tytuł / Taka Pustka/ który miałem napisany na płycie. W innych momentach cięzko mi było zdecydowac czy Barbara Kraftówna pod postacią królewny zakochanej w Czerwonym Paziu, a zabitym przez powracajacego z wypraw krzyzowych meza speiwa Taka Pustka czy Ta Kapustka. 
     Skad kapusta? Otruty Czerwony Paź został pochowany przez siepaczy własnie w lapuscie, która jakis czas potem na obiad zjadł wspomniany małżonek. Na prawde - polecam Kabaret Starszych Panów.

    Dziś w nocy do 5 rano czytałem ksiazke ( koło 4 chciałem nawet do Ciebie napisac ). Erich Maria Remarque "Czas życia i czas śmierci".  Z ksiązki tej wieje strasznym smutkiem. Bardzo zaraźliwym - czlowiek boi się otwierać następną stronę - w obawie o to co się tam moze stać. 
    Ksiązka opowiada o niemieckim żolnierzu ( 20 kilkuletnim ), który w przedwiosennym okresie w 1944 roku dostaje trzytygodniowy urlop i wraca z rosyjskiego frontu do domu.Wraca do meiscjowosci,  gdzie jego dom rodzinny został zniszczony w trakcie nalotów, a rodzice zagineli i nie moze ich odnaleźć.
    Może i z racjonalnych powodów - jak np. dofinansowanie dla zameznych kobiet od państwa niemieckiego, a może z mniej racjonalnych powodów jak miłosc - bierze slub z pewną dziewczyną, która poznal w trakcie tego urlopu. Próbują byc szczesliwi i cieszyć sie soba.

    W międzyczasie na miasto spadają kolejne bomby - giną ludzie, ktoś wyjeżdza na front , ktoś donosi, a ktoś inny ukrywa ludzi przed gestapo. To tak w skrócie.  Boję sie konczyc tą ksiazke. wlasnie przez ten smutek, ktory z niej wycieka jak olej i wsacza sie w czlowieka.  

    masz tak czasem czytajac kisazke? 

    Rozpisałem się dosyc mocno dzis. Na pożegnanie wrzuce tu wiersz/pisoenke naszego przyjaciela Pana Andrzeja.- moze apropos nie smucenia? kwestia interpretacji.  


    Chyba już można iść spać
    Dziś pewnie nic się nie zdarzy
    Chyba już można się położyć
    Marzeń na jutro trzeba namarzyć

    Tamtą kartkę z wczorajszej nocy
    Trzeba zmiąć i położyć w koszu
    I od nowa na nowej kartce
    Pisać nowy, niemiłosny list do losu

    Albo donos napisać na życie
    Bo należy mu się swoją drogą
    I podpisać zgryźliwie "życzliwy"
    Tylko gdzie to wysłać, do kogo

    Takie łóżko, a taka dobra rzecz
    To był świetny pomysł z tym łóżkiem
    Jak ktoś chce sobie życie poprawić
    To wystarczy poprawić poduszkę
     


    * How Do you Do camping - czyt. hał du ju du camping -  jedne z niewielu słow po angielsku wypowiadane i rozumiane przez mojego ojca.

     M.

    sobota, 25 grudnia 2010

    Zmierzam tam



    Zmierzam tam


    Gdzie wschód słońca wita kolejny dzień


    Zmierzam tam


    Gdzie światło na wyciągnięcie ręki


    Zmierzam tam


    Gdzie słońce muska moja twarz


    Zmierzam tam


    Gdzie powiew wiatru uspakaja myśli


    Zmierzam tam


    Gdzie kamienie wskazują drogę


    Zmierzam tam


    Gdzie ziemia budzi nowe życie


    Zmierzam tam


    Gdzie ksieżyc nuci kołysanke do snu


    Zmierzam tam


    Gdzie zachód daje nadzieję na kolejny dzień




    Witaj!


    Jakie miłe zaskoczenie poranka, jakie miłe zaskoczenie z Twej strony.. Tak tytułem wstępu.. Myślałam sporo o tym naszym bloogu ostanio, ale jakoś ciężko było sie zebrać i jak widać potrzebna była tutaj męska ręka:)




    Nazwa jak najbardziej mi się spodobała, zresztą myślę, że najważniejsza bedzie treść (i nie mam tu na myśli tylko słów) opiewająca wszystko co tu się bedzie znajdować.. i włożony skrawek naszych dusz i cząstka serca..




    Myśle także, że pozostawimy to w tym miejscu jak i w tym czasie, pozwólmy by samo nadało swój bieg myślom, zdarzeniom, wrażeniom i czym tylko zapragniemy..






    "Na całej połaci śnieg"




    Świeta nastały..

    najpierw oczekiwanie, porządki, zabieganie, zakupy.. bieg i szaleństwo.. czasem można zagubić sens tego wszystkiego.. byłam wczoraj jeszcze na małych zakupach, ale obserwując to całe zamieszanie, przepychanke i pogoń za..no właśnie za czym? kazdy przezywa świeta na swój sposób..

    Powróciłam do domu i ubrałam długo wyczekiwaną choinkę, aby nadać smak i klimat.. wielkośc jednak przewyższyła moje oczekiwania i bez drabiny sie nie obyło:) brakło ozdób, ale zapach i zieleń zniwelowała wszystko:)


    Wieczór wigilijny zaczyna się u nas od modlitwy.. potem dzielenie opłatkiem, gdzie płyna słowa ciepłe i ubrane w nadzieję.. w koncu nastepuje dłuugo wyczekiwane wspólne zasiądnięcie do wigilijnego stołu.. wszystkim głośno burczy w brzuchu.. kazdy z nas przez cały rok czeka na tradycyjną zupe rybna z grzankami z chałki.. karpika z usmiechem, kapustka z grochem i kompot z suszonych owoców, który w moim dzieciństwie był raczej moją niezbyt lubiana cześcią menu tegoz wieczoru.. ale najwazniejsze jest chyba to, że jest to czas kiedy możemy wszyscy wspólnie spędzić ten wieczór, razem wymienić nasze szczęscia i troski, dzielić sie sobą.. w codzienności nie ma na to często czasu i raczej rzadko zdarza sie okazja by wszyscy mogli sie spotkać przy jednym stole..

    Potem było kolędowanie i otwieranie prezencików:)




    Zacznę od początku

    Tyle razy już widziałem zachód słońca,
    Że już chyba nie pamiętam jak wygląda,
    I tą samą drogą szedłem tyle razy,
    Tu na pewno nic nowego się nie zdarzy

    Zacznę od początku tu gdzie się zgubiłem,
    Zacznę od początku znajdę jeszcze siłę,
    Przeszłość odeszła przyszłości jeszcze nie ma,
    Dzisiaj jest dzisiaj mogę wszystko zmieniać,
    Wszystko zmieniać.

    Wiele butów już znosiłem przez te lata,
    Wiele koszul było mi najbliższych ciału,
    Tyle ulic wiodło w cztery strony świata,
    Który wcale nie chciał toczyć się pomału.

    Choć podobno lepiej słuchać głosu z góry,
    Sam kierunek mojej drodze wytyczałem
    Może wtedy mi muzyka głośno grała
    Może mówił, ja przynajmniej nie słyszałem.

    Jeszcze będę sobie śpiewać przy goleniu
    I z radością witał każdy nowy dzień,
    I bez nici znajdę wyjście z labiryntu,
    Znowu przyśni mi się o fruwaniu sen…

    Zacznę od początku tu gdzie się zgubiłem,
    Zacznę od początku znajdę jeszcze siłę,
    Przeszłość odeszła przyszłości jeszcze nie ma,
    Dzisiaj jest dzisiaj mogę wszystko zmieniać,
    Wszystko zmieniać…

    Miła Ma!

    Tymi słowami chciałbym Cię przywitać w tym blogowym liście. Tytuł bloga juz od jakeigos czasu chodzil mi po glowie - zarówno jak i adres, mam nadzieje,ze Ci przypadnie do gustu - jak nie, to jest tu fajna opcja z mozliwoscia zmiany tego wszystkiego.

    Mozemy tez sie przeniesc na inny serwis, ale chyba to, co mamy nam wystarczy?

    Jestem ciekaw czy udźwigniemy narzuconą sobie formę zerżniętą oficjalnie z bloga - chciałbym uzyc słowa 'naszych przyjaciół' ale oni nie za bardzo wiedzą chyba,ze my istniejemy? 

    Piosenka powyżej, to piosenka Tomka Szweda – zwykle country, ale swietny tekst. Zreszta jak większość tekstow tego Pana.Swego czasu, chyba nawet jedną pisoenke CI wyslalem - na reszte ( znalezioną przez siebie ) krecilas nosem. Jesli sie ladnie usmiechniesz do mnie - moze i tą kiedys blizej poznasz? 

    W zasadzie to powinienem pisac do Ciebie o zimie, bądź tez o swietach - ale licze, ze Ty sie zajmiesz dzielnie tym tematem, a ja Ci ładnie na to odpowiem jakos.

    Więc witam oficjalnie i wnoszę zapytanie:  dlaczego lubisz swieta? oraz pytanie numer dwa: czym jest dla Ciebie Wigilia? hmmm ?


     M.